Sentencja


Wszystko płynie... Ale nie sądzę, żebym to wszystko chciał wyłowić!

Informacje dla Gości

INFORMACJE DLA GOŚCI

Ponieważ nikt nie jest w stanie sprawdzać na bieżąco całego bloga, wprowadziłem moderację komentarzy do starszych wpisów. Nie zdziwcie się więc, jeśli Wasz komentarz nie pojawi się tam od razu. Nowe wpisy można komentować normalnie, tak jak dotychczas - bez moderacji.


piątek, 15 lipca 2016

Ci wspaniali bojownicy

      Czy jest coś, czego boją się fanatycy?

     Tacy jak ci, którzy dziś dokonali zamachu w Nicei, mordując bezbronną, cywilną  ludność, w tym kobiety i dzieci. Czy człowiek, który z podniesioną głową idzie na śmierć, boi się czegokolwiek?

     Czy terroryści przestraszą się zapewnienia, że Europejczycy podejmą z nimi bezwzględną walkę? Nie sądzę. Bardziej prawdopodobne, że ich to rozśmieszy.

     Właśnie... Rozśmieszy... Czy to aby nie jest ta jedyna rzecz, której oni ścierpieć nie  potrafią? Bo co może poruszyć terrorystę-samobójcę? 

     Strach? Na pewno nie.

     Jedynie śmiech. I to nie każdy śmiech, tylko taki, który uzmysłowi mu, że to ON jest śmieszny. Że to z NIEGO się śmieją. Że to, co zrobił, nie wzbudza w innych strachu, tylko ich bawi.

     Nie da się przejść obojętnie wobec mordowanych dzieci. Każdy, kto jest rodzicem rozumie to doskonale. Wiele można wybaczyć, wiele można znieść, wiele można zrozumieć.

     Ale nie mordowanie dzieci!

     Czeka nas teraz bardzo trudne zadanie. Zadanie niemal niewykonalne, ale jedyne, jakie przychodzi mi do głowy. Nad ciałami tych dzieci musimy się roześmiać. Chociaż chce się wyć, trzeba się śmiać. I to tak, żeby oni to usłyszeli.

     Jak powinno brzmieć przemówienie europejskich przywódców? Powinno być KPIĄCE. Na przykład:

     - Oto do głosu doszli ci, którzy sami siebie nazywają bojownikami. Ależ to niesamowici bojownicy! Wyobraźcie sobie, że dokonali czegoś tak rycerskiego, jak zabicie dzieci. Co za odwaga! W dodatku te dzieci miały przewagę liczebną! No, szacun! Nie każdy żołnierz zdobyłby się na taką odwagę. Stawić czoła z bronią w ręku prawdziwym dzieciom! Ale to jeszcze nic. Niektórzy z tych rycerzy Allaha zabijają kobiety! To dopiero niezwyciężeni wojownicy! Jakiejż to wymaga odwagi, by trzymając w rękach mizernego kałacha, stawić mężnie czoła kobiecie, uzbrojonej w torbę z zakupami! Ci wspaniali, odważni, nie znający strachu wojownicy odważyli się strzelać do bezbronnych cywilów. Niesamowite! Odważyli się zabić coś więcej niż owcę! Naprawdę, wznieśli się ponad najwyższe poziomy. Trzeba uważać, bo może najodważniejsi z nich jeszcze zaatakują nasze manekiny na wystawach!

     Czy na kogoś tak dumnego jak terrorysta, ma to szansę podziałać? Nie wiem. Ale wiem, że na pewno poruszy go to bardziej, niż groźby, że to nie ujdzie płazem.

     Frederick Forsyth w swej najnowszej powieści „Czarna lista”, opisał wystąpienia pewnego bojownika-terrorysty, nagrane i puszczane w sieci. Nawoływał on do zamachów terrorystycznych w dużych miastach Europy. Ale naprzeciw niemu postawiono pewnego bardzo przebiegłego agenta CIA. Otóż, zorganizował on podobne nagrania. CIA zatrudniło aktora, który łudząco podrabiał terrorystę. Zaczął kręcić własne wystąpienia, niemal identyczne, w których mówił jednak coś zupełnie innego. Odbiorcy byli zdezorientowani, bo przemówienia aktora przygotowywał cały sztab wyszkolonych ludzi, doskonale zdających sobie sprawę, że nie wolno przegiąć,  bo straci się wiarygodność. Czasami aktor powtarzał po prostu to, co terrorysta, ale innym tonem, jakby wątpił sam w to, co mówił. Innym razem odwoływał to, co powiedział poprzednio prawdziwy terrorysta, aby w kolejnym przemówieniu odwołać znowu to, co sam powiedział. Agencja tak namieszała odbiorcom w głowach, że oni sami nie wiedzieli już, co o tym myśleć.

     Czy nie warto byłoby zastosować takiego samego tricku? Po to, żeby sami terroryści i ich zwolennicy zagubili się we własnej informacji? 

     

piątek, 1 lipca 2016

Przysięga

Na to, co jest mi drogie:
Na krzyk jerzyka latem,
Avatar nad mym blogiem,
Dumną, unijną szmatę,

Na letni wieczór w piątek,
Na pierwszy dzień urlopu,
Na uroczy zakątek,
Gdzie biwak był w tym roku,

Na ciepłe słońce we dnie,
Na podróż na wakacje,
Na śliwowicy przedniej
Jelinka destylację,

Na mazurki Chopina
I na solówki Slasha,
Sklepy o niskich cenach,
Nawet jeśli to blaszak,

Na szaszłyki z sarniny,
Popite cabernetem,
Na zapach kofeiny,
Z kubeczka z alfabetem,

Na łyk krupniku w grudniu,
I na mojito w czerwcu,
Na piątek po południu,
Na powiedzenia mędrców,

Na mizianie po karku
I smyranie po uchu,
Małżonkę w peniuarku,
Albo w ogóle bez ciuchów,

Na wszystkie cuda w księgach,
Na setki śmiesznych skeczów,
Na wszystko to przysięgam:
NIE OGLĄDAŁEM MECZU!